Druga rocznica przybycia do USA.

_170701_5857-3

Dokładnie dzisiaj mija druga rocznica mojego pierwszego kroku na amerykańskiej ziemi. Pierwszy raz gdzieś dalej niż w Europie, pierwszy raz gdzieś za oceanem, pierwszy lot dłuższy niż dwie godziny. Trochę ciężko mi w to uwierzyć! Pamiętam jeszcze doskonale każdy zakamarek naszego poznańskiego mieszkania i jak pusto ono wyglądało o 4.00 nad ranem, gdy taszczyliśmy 4 walizki naszego dobytku do taksówki…

Nigdy wcześniej nie marzyłam, a nawet nie chciałam jechać na zwykłe wakacje do krainy burgerów! Nie rozumiałam zachwytów i polskiej obsesji na punkcie American Dream. Wysoko ceniłam sobie naszą europejską kulturę, architekturę, a przede wszystkim dłuższą i bardziej dramatyczną historię. W Stanach Zjednoczonych mogłam jedynie pragnąć przejść się między gąszczem szklanych kolumn biurowców, drapiących niskie warstwy chmur. Okazało się jednak, że nie tylko będzie mi dane to zobaczyć, ale również doświadczyć Ameryki bardziej, niż turytom ze starego kontynentu jest dane.

Nim to jednak nastąpiło, potrzebowałam trochę oswoić temat „najwspanialszego kraju na świecie”. Dlatego sięgnęłam po kilka najpopularniejszych pozycji książkowych, dotyczących życia w Ameryce. Największej rzetelności w prezentowanych informacjach spodziewałam się po grupie dziennikarzy, którym przyszło wykonywać zawód korespondenta. W tej kwestii było różnie, ale ważny był efekt końcowy – ostatecznie mogę przyznać, że sporo spostrzeżeń pana Marka Wałkuskiego jest bardzo trafnych, przynajmniej w przypadku Kalifornii, w której przyszło mi mieszkać. Jego rada dla czytelników, którzy w planach mają rozpoczęcie nowego rozdziału życia na ziemi ludzi wolnych, była za razem najlepszą radą jaką mogłam dostać, a mianowicie trzeba zapomnieć o wszystkich zasadach życia w społeczeństwie, standardów obsługi (np. w sklepach) czy relacji międzyludzkich. Tego trzebać się nauczyć na nowo po wymazaniu z głowy wszystkiego co znało się do tej pory. Bez takiego podejścia nie sposób uniknąć frustracji na każdym pierwszym i kolejnym kroku organizowania życia w Stanach.

Niby dwa lata to całkiem krótko, ale robiąc sobie teraz podsumowanie tego czasu stwierdzam, że mocno się zmieniłam i to co początkowo uznawałam za wadę Amerykanów, teraz często sobie bardzo cenię. Oczywiście wad im też nie brakuje, ale te z biegiem czasu przeszkadzają trochę mniej, a napewno nie są już tak frustrujące jak na początku. Niezwykle wartościowe są dla mnie doświadczenia, których zwykły turysta, spędzający tutaj kilka dni lub nawet dwa tygodnie, doświadczyć nie zdąży – piękną kulturę wędrówek po wzgórzach i możliwość obcowania z zachwycającą amerykańską naturą. Same okolice San Francisco pełne są pięknych miejsc, które koniecznie trzeba zobaczyć, a których odwiedzenie zajęłoby łącznie miesiąc! Również cenię sobie pozytywne nastawienie Amerykanów – miłe pogawędki przy stoisku z żywnością, łatwość komplementowania nieznajomych, brak niezdrowego zainteresowania życiem prywatnym innych ludzi. Oczywiście nie odczytujcie tego jako lukrowa laurka dla USA, bo nadal dostrzegam wiele wad. Jednak z biegiem czasu człowiek się przyzwyczaja do nowego środowiska i zaczyna doceniać to, co Amerykanie wypracowali na przestrzeni lat w swoim społeczeństwie, czyli pełniejsze poczucie wolności.

Takim oto lekko chaotycznym postem chcę powrócić do mojego pomysłu prowadzenia bloga (tego, który starałam się pisać zaraz po przeprowadzce tutaj, ale chaos związany z szukaniem mieszkania i jego urządzaniem od podstaw przerwał realizację tego planu). Chciałabym by to miejsce służyło zarówno turystom (takim jak ja, unikającym oklepanych rzeczy czy nadmiernych tłumów), jak i świeżo przybyłym, którzy nie raz poczują się w pełni zagubieni w serii swoich „pierwszych razów”. Ale niech Was nie zwiedzie ten opis! Postaram się, żeby nie było to miejsce podobne do tych, prowadzonych przez innych Polaków na emigracji! Porzućmy banały takie jak napięcie w gniazdkach i przejdźmy do konkretów! 😉

Cheers!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s